strona główna

Prasa

Zapłodnienie in vitro - tylko na wesoło? 2002,01,28

Kobiety przystępujące do leczenia niepłodności powinny pamiętać o tym, że sukces terapii zależy od tego, czy podczas niej narażone są na nieprzyjemne, stresujące procedury. Do takich wniosków doszli naukowcy z University of California w San Diego.

Podczas badań 151 kobiet poddanych terapii niepłodności wypełniło szczegółowe ankiety na temat odczuć i spostrzeżeń, jakie im towarzyszyły podczas wszystkich etapów leczenia. Główna metodą leczniczą było zapłodnienie in vitro (IVF) oraz wprowadzenie nie zapłodnionej komórki jajowej i plemników do jajowodu (GIFT). Ciekawym spostrzeżeniem jest to, że kobiety, które wyrażały złość lub depresję w czasie terapii miały mniej komórek jajowych gotowych do zapłodnienia niż te nastawione pozytywnie.

Również panie, które zastanawiały się nad przerwaniem leczenia rodziły dzieci o mniejszej wadze urodzeniowej niż pozostałe. Z kolei kobiet, których głównym przyświecającym im hasłem podczas terapii było ”zrobić wszystko by mieć dziecko” pięciokrotnie częściej rodziły więcej niż jedno dziecko. I jak tu nie mówić o odpowiednim spojrzeniu na życie?

Jaki jest dokładnie mechanizm takiego zjawiska nie wiadomo - przyznaje główna autorka badań Hillary Klonoff-Cohen. Jedno jest pewne. Jakość kobiecego jajeczka ma bardzo dużą rolę w osiągnięciu głównego celu jakim jest urodzenie zdrowego malucha.


Wiadomość zamieszczona dzięki współpracy z serwisem www.zdrowie.wp.pl


góra

|kontakt| |reklama w potomku|
nota prawna