![]() |
|
|
|
Prasa
David Beebe z University of Wisconsin i Matthew Wheeler z Univeersity of Illinois zbudowali prototyp, przeprowadzający główne etapy zapłodnienia w kilku oddzielnych urządzeniach. Metoda dała w przypadku myszy o wiele lepsze rezultaty niż tradycyjne zapłodnienie in vitro. Z początku technika miałaby być stosowana przy hodowli bydła, jednak ostatecznym celem jest jej zastosowanie u ludzi. Zdaniem fizjologów rozrodu, sztuczne zapłodnienie może być w przyszłości normą. Z czasem nawet "sztuczna macica" i "sztuczna ciąża" mogą się okazać bezpieczniejsze niż naturalny proces (matka jest narażona na zakażenie wirusami i toksyny obecne w środowisku). W konwencjonalnym zapłodnieniu pozaustrojowym, jaja i plemniki są wprowadzane na szklaną płytkę Petriego, gdzie jajo ulega zapłodnieniu i rozwija się, przechodząc podziały. Ponieważ zmieniają się potrzeby zarodka, trzeba go przenosić na inne podłoże. Proces ten wymaga doświadczenia i wiedzy, wiele zarodków nie przeżywa dość długo, by mogły zostać wszczepione do macicy. Beebe i Wheeler zaprojektowali urządzenia, odwzorowujące układ rozrodczy kobiety. Z przezroczystego elastomeru wykonali płytkę, pokrytą siecią maleńkich kanalików o głębokości i szerokości 0,2 mm. Kanaliki podłączono do sterowanej komputerem pompy-strzykawki, dzięki której możliwe jest przemieszczanie zarodków i dodawanie oraz usuwanie płynów. Eksperyment z mysimi zarodkami wykazał, że w ciągu 48 godzin 75 proc. z nich osiągnęło stadium blastocysty (w tej fazie są gotowe do wszczepienia). Na tradycyjnej płytce Petriego nie udało się to w tym samym czasie żadnemu zarodkowi. Blastocysty wszczepiono samicom i urodziły się żywe młode. Nową technikę zastosowano też do usunięcia z zarodka otoczki (łac. "zona pellucida").Zwykle zarodek jest umieszczany na moment w rozpuszczającym otoczkę roztworze kwasu, a od doświadczenia embriologa zależy, czy kwas nie zdąży uszkodzić zarodka. Bezpieczniej jest przemywać kwasem zarodek unieruchomiony w kanaliku. Proces trwa krócej i jest mniej ryzykowny.
Wszystkie etapy - od zapłodnienia jaja do przygotowania embrionu do
implantacji będą przeprowadzane automatycznie (również w naturze proces
ten, zachodzący w wiele godzin po stosunku przebiega bez udziału naszej
świadomości). W przyszłości można będzie zintegrować poszczególne elementy
w "sztuczny układ rozrodczy".Urządzenie
mogłoby nie tylko prowadzić hodowle wielu zarodków jednocześnie, ale
również zapewnić "indywidualne podejście". Obecnie przed wszczepieniem
zarodki ogląda się pod mikroskopem oraz mierzy niekiedy zużycie tlenu
i glukozy. Wszystko to da się wykonywać automatycznie. W przyszłości
można by nawet pobierać niektóre z komórek zarodka i sprawdzać, czy
nie ma wad genetycznych. Jednak taka selekcja zarodków budzi wątpliwości
natury etycznej - twierdzi w wypowiedzi dla "New Scientista" Tom Shakespeare
z Instytutu Bioetyki w Newcastle. |